Płyń spokojnie
Joasi Feduniewicz
Podnieś wzrok . Tyle masz przed sobą :
całe życie . Wielkie jezioro, które trzeba przepłynąć.
Nabierz tchu. Płyń spokojnie. Woda
sama będzie cię niosła.
Twoje ręce nadadzą kierunek,
twoje oczy wypatrzą zagrażającą falę :
uniesie cię wysoko, zanurzy,
wyrzuci znów na powierzchnię.
Płyń spokojnie. Drugi brzeg daleko,
niewidoczny. Samo jezioro
jest najpiękniejszą przygodą. W głębi
złote pierścienie ryb, zielone algi,
perłowe konchy, rafy korali
o barwie niedojrzałych malin. Woda
ma zmienny kolor nieba,
czasem błyśnie srebrzystą mewą, czasem
łabędzie przelecą z furkotem,
dwunastu zaklętych braci. Jeden
zatrzyma się w locie, osiądzie
lekko na wodzie, rozpostrze skrzydła i z tobą
dalej popłynie.
Podnieś oczy. spójrz na jezioro
migoczące, czeka pełne blasku.
Młodowice 15 lipca 1994
Lato na wsi
Marii i Wiesławowi Feduniewiczom
Susza. Spękana ziemia. Nawet kret
chowa się głębiej w korytarze chłodu.
Wody brakuje w studniach. Strumień
wysechł i mostek śmiesznie zawisł w próżni.
Upał wysysa sok z czarnych porzeczek,
maliny jak suszone korale na krzaku.
Bielinek niestrudzenie lata nad grządkami
młodej kapusty, lekki jak powietrze,
wolny od trosk o jutro.
Pełnia lata. Siano w brogach schnie.
Konie rżą.
Na pagórach wiszą mgły poranne,
zanim słońce z nich zrzuci przejrzyste koszule
i zalśni - bezlitosne jak wspaniały władca
złotą kolczugą okryty
i tak spragniony, że gotów jest wypić
nie tylko Wiar , Turnicę, San,
lecz Jezioro Solińskie .
Wtedy na mieliźnie
osiądą wodne rowery, łodzie i stateczki,
a jachty zwiną skrzydła jak bielinki
pod koniec upalnego dnia. Z wieczorem
przyjdzie uspokojenie.
Siądziemy pod gruszą
pijąc schłodzone wino i będziemy mówić
o Pogórzu Przemyskim, Bieszczadach, o życiu
w mieście i na wsi,
o tym jak się rodzą wiersze
i legendy.
Młodowice, l5 lipca l994
Pstrąg czyli zapis chwili
Tylko złożoność życia, głębie i otchłanie
notować nieudolnie? Czy zachować błysk
ulotnej chwili i cieszyć się nią
jak wędkarz błękitnym pstrągiem
złowionym w Czarnej Hańczy,
gdy stracił już nadzieję, że cokolwiek zdoła
przynęcić na fałszywą muchę ?
Czy nieprawdziwy będzie taki zapis?
Tak mało ważny jak niewymiarowy
pstrąg, wyrzucony z powrotem w nurt rzeki?
Lepiej by siedział w piaszczystym wykrocie
pod nadbrzeżnym kamieniem,
czekał, aż urośnie,
nabierze wagi
i stanie się godny
apetytu wędkarza.
Na wsi spokojnej, wśród kwitnących łąk,
nabiera wagi i najmniejszy pstrąg.
Młodowice, 15 lipca l994
Ostatni wiersz miłosny
Ostatni wiersz miłosny - już bez adresata -
niby ostatnia nić babiego lata
przejrzysta jak powietrze, przez które popłynie
nad oceanem i w otchłani zginie
wietrznej i wiecznej niewiadomych bytów.
I już ostatni raz będę do świtu
płonąć i czekać na znaną odpowiedź,
że mam zawierzyć czarownicy sowie,
która mnie wzywa pohukując z cicha.
I pójdę za jej głosem , chociaż mnie odpycha
jego barwa tak ciemna jak ostatnia miłość,
której się wypić do dna nie zdążyło.
Młodowice,12 lipca 1994
Wiesiołek śpi. Zwinięty w listek
w swej stożkowatej otulinie
kryje przeczucia, chęci mgliste,
aby już słońce się schowało —
wtedy swą dumną doskonałość
ukaże światu:
wysunie słupka złote ostrze,
wystrzeli płatki i rozpostrze
sto małych słońc w zieleni listków.
W jednej minucie, w jednym błysku
wiesiołek złotem się okrywa
i słodkim pyłkiem ćmy przyzywa.
Zlatują się nocne motyle,
a letnia noc trwa tylko chwilę —
jeszcze nie zdążysz się napatrzeć,
a wszystko znika — jak w teatrze,
kiedy umilkną już oklaski:
świt — i wiesiołka złote blaski
gasną.
A ty sobie myślisz:
czym przy wiesiołku jest
przepyszlin?
Przepyszlin rośnie w jakimś obcym kraju.
Podobno to gardenia. Słowniki podają,
że jest to krzew zielony o kwiatach wspaniałych.
Niegdyś go do toalet damy przypinały,
a wytworni panowie mieli w butonierce.
Czym jest przy nim wiesiołek?
Wiesiołek ma serce.